Różnorodność wspiera efektywność
Innowacyjność, konkurencyjność i efektywność to bezpośrednie korzyści płynące z mądrego zarządzania różnorodnością w organizacjach. Kobiety wnoszą do organizacji wartości, które były wcześniej nieobecne, pomagają niuansować analizy, współdecydują o strategii w taki sposób, jaki mężczyznom nie przyszedłby do głowy. Mężczyźni zarządzający tradycyjnie „męskimi” sektorami, jeśli nie współpracują z kobietami, nieświadomie skazuję organizację na utratę różnorodności. To wnioski z debaty THINKTANK o róznorodności, w której wzięli udział dr Aldona Wiktorska-Święcka, doradczyni prezydenta Wrocławia i Jarosław Dąbrowski, przez wiele lat menedżer instytucji finansowych, dziś prezes Dąbrowski Finance.
Firmy i instytucje państwa, które chcą osiągać lepsze wyniki i zatrudniają tylko mężczyzn, rezygnują z potencjału, który drzemie w różnorodności i zachowują się tak, jakby nie chciały korzystać z połowy zasobów. Czas przenieść debatę o większym udziale kobiet w życiu publicznym z poziomu rozmowy o idei parytetu na poziom konkretnych rozwiązań, wad i zalet tego rozwiązania w praktyce. THINKTANK otwiera ją spotkaniem praktyka zarządzania - Jarosława Dąbrowskiego i ekspertki rozwoju regionalnego – dr Aldony Wiktorskiej-Święckiej.
TT: Czy parytet jest dobrym pomysłem, by wnieść nową perspektywę do organizacji?
A.W.: Powinniśmy odróżnić pojęcia parytetu i różnorodności. To zupełnie inne konstrukcje. Parytet oznacza, że w organizacjach i instytucjach są zagwarantowane miejsca dla określonej płci. Różnorodność z kolei jest efektem udziału obu płci w procesach zarządzania i współpracy. Sam parytet, bez współdziałania kobiet i mężczyzn, niewiele wnosi.
J.D.: Zgadzam się i dlatego w debacie o współudziale kobiet i mężczyzn w życiu społecznym i gospodarczym trzeba byłoby przeformułować pytanie o parytet i zastanowić się, czy w zarządzaniu jest miejsce na kreowanie procesów społeczno-kulturowych, wprowadzając więcej kobiet do firm, czy powinniśmy kierować się tylko normami efektywności? Z definicji nie można przecież stwierdzić, czy to mężczyzna, czy kobieta jest bardziej efektywna w wykonywaniu zadań.
Kiedy po raz pierwszy zetknąłem się z zaawansowanym myśleniem o parytecie, byłem wobec tej idei sceptyczny. Mój tok rozumowania był następujący: po co ustalać prawną regułę, że kobieta musi zasiadać w zarządzie czy w zespołach? Przecież, jeśli zgodnie z zasadą wolnego rynku najlepsze talenty i tak zawsze się obronią, dobry specjalista, niezależnie od płci, znajdzie zatrudnienie. Jednak po analizie przypadku norweskiego okazało się, że regulacje prawne pomagały kobietom dostać się tam, gdzie stereotypy i uprzedzenia często wykluczały ich udział.
Między kobietą i mężczyzną istnieją różnice w postrzeganiu świata, i to jest w organizacji cenne. Wtedy procesy decyzyjne, które składają się na to, co nazywam dobrym zarządzaniem, są wzbogacone o myślenie kobiet i pozwalają firmom wypracowywać wyższą efektywność.
Cała debata w najnowszym numerze magazynu THINKTANK - zapraszamy do prenumeraty!



